poniedziałek, 13 grudnia 2010

o tym co na Blog Forum.



Można zapytać po co w ogóle coś takiego jak Blog Forum. Dlaczego miasto wydało masę pieniędzy na tą imprezę ? – Oczywiście nie mam nic przeciwko temu wydawaniu pieniędzy, bo sama mogłam na tym skorzystać – więc wszystko jest okey :)
Jak widać miastu strasznie zależy na zostaniu europejską stolicą kultury 2016 – bo zakładam że taki był główny powód naszego spotkania i po 2016 roku, na kolejnych konferencjach blogerów już nie będziemy mieli pokoi w Heweliuszu, tylko w jakimś hostelu ;) Organizacja całej imprezy była powalająca. Nie musiałam się w ogóle denerwować, a przychodzi mi to zazwyczaj z łatwością. Nie musiałam stać w żadnych kolejkach, zostałam nakarmiona i napojona. Do tego były prezenty, kolorowe drinki, internet na miejscu. Idealnie.



Chociaż nie wiem czy byłam właściwą osobą na właściwym miejscu. Nigdy nie czułam się jakoś specjalnie związana ze społecznością internetową. Nie szukałam też aprobaty obcych mi ludzi ani przyjaciół wśród nich. Co być może było błędem – i być może fajnie będzie to zmienić. Zresztą mój blog zalicza się chyba do kategorii autystycznych blogasków nastolatek, jak wywnioskowałam z konferencji, a te podobno w ogóle nie są ciekawe. Ale muszę być jednak trochę zajebista skoro podobno chętnych było koło 300 blogerów, a zaproszono ostatecznie 130 (true story).



Wyszło też tak że w sumie na całej imprezie jakoś się nie zintegrowałam z żadnym z blogerów – poznałam za to dziennikarzy z Warszawy z którymi spędziłam bardzo udaną imprezę w Blaszanym Bębenku oczywiście – dziennikarze wyglądali zdecydowanie na zadowolonych (tylko Bartek w niedziele rano już nie był tak zachwycony, ja zreszta tez kiepsko wygladalam).


Chciałam ogarniać. Ciężko było. Byli albo Ci starsi – wykształceni, poważni – trochę bałam się rozmów z nimi. Nie wszyscy od razu muszą wiedzieć że jestem idiotką. No i Ci drudzy – młodzi, mili, zabawni, ale raczej niezbyt przystojni (z kilkoma wyjątkami) i zakładam że totalnie uzależnieni od Internetu. Nie chciałabym żeby ktoś biorąc mnie od tyłu postawił sobie na moich plecach laptopa… No i Kominek – nie jestem w stanie go wsadzić do żadnej z moich dwóch szufladek. Przystojny – chociaż bardzo niski i z brzydkim nosem, ale niestety na tyle onieśmielający, że jak to mówią – nie ma gadki.


Podsumowując konferencje, mogę nawiązać do najgorętszego tematu – Tak, gdyby mój blog był popularny i miałabym miliard odwiedzin dziennie to nie miałabym nic przeciwko umieszczaniu na nim reklam. Nie poczułabym się blogową dziwką. Pozdrawiam serdecznie.

6 komentarze:

  1. masz jednego czytelnika więcej... powoli ;) dobra relacja.

    pozdrawiam,
    j-ka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholera. Nie dość, że nie jestem blogerem, bo mam reklamy, to jeszcze nie jestem przystojny. Dobrze, że chociaż z naszych grot udało nam się wyjść. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powoli, małymi krokami dochodzi sie do wielkich rzeczy ;) podobno. gdzieś tak usłyszałam ;D

    KONIEC TEMATU REKLAM, JUZ NIE O TYM - może o alkoholu teraz, bo mi wino bardzo nie smakowało na intergacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też nie, to chyba było wytrawne i dlatego. Piłem za to niebieskie coś, które było dobre, ale w ogóle nie chciało sponiewierać.

    OdpowiedzUsuń
  5. niebieskie to byl szampan z blue curacao ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to dopiero jestem dziwką, założyłam bloga, żeby sprzedawać reklamy, pisać źle o wszystkich i dostawać za to kasę!

    dziwa dziwka dziwun

    OdpowiedzUsuń